PanPablo

Blundstone – czy ktoś może wytłumaczyć mi fenomen tych butów?

Gdy codzienność wymusza elegancję, a ty masz w sercu zew natury!

Oceń artykuł:

Znam wiele osób, które nienawidzą kupować nowych butów. Trzeba się nachodzić, naprzymierzać, naoglądać, a później jeszcze czekać tygodniami, aż buty się rozejdą i nie będą powodować obtarć. Już nie wspominając o wyglądzie nowo zakupionych butów – podeszwy są jakieś zbyt białe, sznurówki nachalnie świecące, a cholewka zbyt czysta. 

A może to właśnie Wy nie znosicie odblaskowych nowością sznurówek i wypastowanych na błysk lakierków, a niedawno kupione sztyblety akceptujecie dopiero po roku noszenia. Jeśli tak to w rustykalnych Blundstone poczujecie się doskonale!

Love or hate?

Na pierwszy ogień idą modele, które mają w nazwie Rustic – poprzecierane i cieniowane, jak na rustykalny dodatek do garderoby przystało. To modele, które jednych zachwycają, a innych wprawiają w zakłopotanie: nowe buty powinny przecież wyglądać jak nowe przywiezione prosto z linii produkcyjnej. A jednak, kolekcja Rustic ma potężne grono fanów, którzy cenią sobie właśnie te specjalne przetarcia i cieniowanie niczym “ślady użytkowania”, które butom dodają charakteru i zadziora.

Równocześnie jest też rzesza fanów kolekcji z licowej i błyszczącej skóry. Te Blunnies (jak pieszczotliwie mówi się o nich na Instagramie) wybierają zwykle osoby szukające eleganckich, ale solidnych butów na co dzień i w teren. Obie grupy przyciąga do Blundstone wysoka jakość, niezwykła wytrzymałość i absolutna wygoda – w końcu te buty pochodzą z surowego klimatu Tasmanii!

Fenomen rustykalnych sztybletów

Przeglądam Instagrama marki i zastanawiam się jak to możliwe, że te same solidne buty, które powstały pośród wymagającego klimatu Tasmanii, można zobaczyć na nogach podróżników, farmerów oraz…panien młodych? Żeby zrozumieć, wracam do początków.

Buty, które brały udział w II wojnie światowej

150 lat temu John Blundstone wraz z synami postanowił rozpocząć produkcję tak zwanych Chelsea Boots z pozyskiwanej lokalnie skóry. Wszyscy – mężczyźni, kobiety i dzieci, niezależnie od tasmańskiej pogody nosili jego obuwie w najróżniejszych kontekstach. Dorośli zarówno do pracy, jak i na tzw. bush walking, dzieci do zabaw w lesie i przy pomocy rodzicom w ogrodzie. W czasie II wojny światowej Blundstone produkował buty dla australijskich żołnierzy. Po latach, sztyblety ze względu na swoją trwałość przeniosły się na nogi osób pracujących w terenie oraz podróżujących, pokonujących dziesiątki kilometrów. Stały się symbolem życia w naturze, przebywania na świeżym powietrzu oraz doświadczania przygód za dnia i nocą. 

Panna młoda w sztybletach? Tylko w Blundstone!

Sztyblety Blundstone wpisały się idealnie w lifestyle travellersów. Instagram, aż kipi od hashtagów związanych z podróżowaniem w Blunnies. Nic dziwnego – są nieprzemakalne, wyjątkowo trwałe (testowane w najsurowszych lasach Tasmanii) i mają ciekawy, rustykalny look, który pasuje do przeróżnych rzeczy. Jak się okazuje, również do sukni ślubnej i przepięknych małżeńskich sesji zdjęciowych na tle Wielkiego Kanionu, islandzkich jezior czy Parku Narodowego w Colorado. W tych butach travellersi pieczętują swoją miłość!

Slowlife w najlepszym wydaniu

Urzekła mnie szczerość jednego z haseł marki: Nasze buty nie zmienią świata, ale ludzie je noszący mogą. To dodatkowo potwierdzają sylwetki osób, zwykłych-niezwykłych ludzi, prezentowanych przez markę w mediach społecznościowych. Jedną z nich jest Analiese Gregory, która porzuciła życie szefowej kuchni w światowych restauracjach we Francji, Anglii i Maroko na rzecz życia na tasmańskiej wsi. Dziś, otoczona królikami i kozami, wydaje swoją książkę kulinarną i podbija kubki smakowe lokalsów.

Takie życie w stylu slow to ja szanuję.

Gdy dress code wymusza elegancję, a Ty masz w sercu zew natury

Jeśli na co dzień nosisz świeżo wypastowane buty, ale w sercu rwiesz się do górskich wędrówek, to sprawdź koniecznie modele Blundstone, które poza rustykalnością kryją w sobie elegancję. Praktycznie każde z nich, po wypastowaniu pokazują zupełnie nowe oblicze!

Przeczytaj także

Oceń artykuł:
Oceń artykuł:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments